Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2018

Async Remote: sprinty, project management i depresja

Kiedy zaczęłam czytać Async Remote, już na początku uderzyło mnie coś, na co wcześniej nie zwracałam uwagi. Mimo kilkuletnich doświadczeń ze SCRUM'em, nigdy nie zauważyłam niszczącej mocy słowa sprint. Faktycznie jest tak, że kiedy scrumowy sprint się kończy, to od razu zaczynamy następny. Niektóre zespoły mają nawet demo, retrospektywę i planowanie tego samego dnia. Wrażenie ciągłego pośpiechu może i powoduje ekscytację i poczucie produktywności, ale na dłuższą metę bardzo męczy. Bo, jak po każdym sprincie, należy się długi odpoczynek, czas na regenerację mięśni i przewietrzenie głowy. Inaczej możemy doprowadzić do wypalenia. Jest jeszcze jedna nienaturalna rzecz w sprintach, czyli podział pracy. Zazwyczaj nie zaczynami, ani nie kończymy zadań w tym samym momencie, a do tego jesteśmy zmuszeni. Może to powodować frustracje, a nawet wzajemne obwinianie w przypadku "niedowiezionego" sprintu.

Ciekawe jest też podejście autorów książki do składu i obowiązków zespołu. Dopinguj…

Async Remote: praca w zdalnym zespole

Obraz
Kiedy pracujesz w zespole, w którym pięć osób przebywa w trzech strefach czasowych, mówi natywnie trzema językami i pisze kod w trzech innych, uświadamiasz sobie co tak naprawdę jest ważne w pracy. No bo nie osiem godzin spędzonych biurko w biurko, na piciu kawy i wspólnych posiłkach w firmowej kantynie. Ważne jest zaufanie. Zaufanie zdobyte pracą, uczciwą komunikacją i przezwyciężonymi problemami.

Trochę nam się rozrósł zespół i postanowiliśmy się podzielić po 4-5 osób. Ja trafiłam do grupy, w której tylko jeden kolega, tak jak ja, pracuje we Wrocławiu, ale akurat postanowił wyjechać na workation do Tajlandii. Stało się bez znaczenia, czy pracuję z biura, z domu, czy z kawiarni. Ważne, żeby dostarczać dobry kod i żeby mój element układanki pasował do innych. Nie jest to takie oczywiste, bo komunikacja przy pracy całkowicie zdalnej ma inny wymiar. Dojście do konsensusu, kiedy wszyscy mówimy drugim dla siebie językiem jest co najmniej utrudnione. Mimo, że każdy z nas ma biegły angielski…