Czy jak dzielisz się wiedzą, to jej ubywa?

Znamy logikę. Znamy matematykę. Nie mówię tu od razu od całkach, chodzi mi o 2+2. Nawet rachunek prawdopodobieństwa nie jest nam obcy, gra o sumie zerowej i te sprawy, ktoś traci, żeby zyskać mógł ktoś. Jest tylko jeden problem. Kiedy mówimy o ludziach, to cała logika bierze w łeb. Matematyka zaczyna szaleć i 2+2 to może być 4, może być 6, a może być -1. W prawdziwym życiu gra o sumie zerowej to rzadkość. Wszystko dlatego, że kiedy zaczynamy się dzielić, to wszystko zaczyna się mnożyć. Bez sensu?

Weźmy wiedzę. Zdobywasz ją w pocie czoła. Czytasz książki, chodzisz na wykłady, robisz kursy. Czy kiedy ktoś poprosi cię o pomoc i się tą wiedzą podzielisz, to jej ubywa? Nigdy! Wręcz przeciwnie, wzmacniasz tylko co, co już umiesz. Może się zdarzyć, że ktoś z tą wiedzą Ci zaszkodzi i podbierze okazję, ale to raczej odosobnione przypadki. Rzadko spotykane w IT. W naszej branży umiejętność dzielenia się wiedzą to raczej cnota. Osoby, które chętnie to robią szybciej znajdują pracę, bo łatwiej odpowiadają na pytania na rozmowach. Jest też networking. Jeśli ktoś mi pomaga, to potem chcę z taką osobą pracować i jeśli pojawi się miejsce w zespole, chętnie ściągnę takiego kandydata. 


Kiedy dzielimy się wiedzą, to ona się tak naprawdę mnoży. Osoby, które czytają / słuchają / oglądają nasze materiały, uczą się. Ale my też się uczymy. Uczymy się werbalizować nasze myśli. Uczymy się syntezować. Uczymy się upraszczać. Kiedy komuś coś tłumaczysz i nie rozumie, to może nie jest znak, że ta osoba jest mało inteligentna? Może po prostu jeszcze nie posiadasz umiejętności przekazywania wiedzy w prosty sposób? Jak w tej historii (zapożyczonej od Jakuba Mrugalskiego):

Jeden uczelniany profesor żali się drugiemu:   
- Tłumaczyłem to zagadnienie swoim studentom raz... no nie zrozumieli.  Tłumaczyłem drugi raz, a oni nadal nic!  Wytłumaczyłem trzeci raz i dalej nie kumali!  Za czwartym razem, to już nawet ja sam to zrozumiałem, a oni nadal nic!

Pamiętasz jak w szkole, czy na studiach twoi rówieśnicy coś tłumaczyli, a jak tłumaczyli to doświadczeni nauczyciele? Im więcej wiesz, tym lepiej przychodzi ci tłumaczenie tego w sposób prosty. Kiedy jesteś na początku drogi, wszystko wydaje ci się równie ważne i zaciemniasz obraz. Im częściej tłumaczysz, tym łatwiej ci to przychodzi.

Niewątpliwym plusem dzielenia się wiedzą w jakiejkolwiek formie jest też gloria i chwała. Zawsze ktoś cię zapamięta z konferencji, trafi na twojego bloga, czy dotrze do twoich materiałów. To też otwiera wiele drzwi. Kiedy postanawiasz na szybko zrobić portfolio przez rozmową, może już być za późno. Ale kiedy masz bloga, to nawet jeśli wchodzi tam tylko twoja rodzina, zawsze możesz się nim pochwalić. Więc jeśli nie chcesz zbawiać innych, zmieniać świata i być dobrym pomocnikiem, pomyśl o sobie. Zobacz ile możesz zyskać kiedy dzielisz się wiedzą.

Komentarze

  1. Warto też wspomnieć o coachingu i mentoringu jako formach dzielenia się wiedzą poprzez indywidualne konwersacje, a nie tylko słowo pisane/mówione. Czasem mentorem bywa szef, ale nie jest to gwarantowane.

    Dla mentora może być to inwestycja w krótką rozmowę (np. 30 minut), zaś dla osoby mentorowanej ten czas może przynieść niebywałą wartość w postaci motywacji, wsparcia, porad jak zmierzyć się z problemem, itp. Sam (jako mentor) doświadczyłem tego, jak takie sesje mentoringowe potęgują i procentują w czasie, więc zdecydowanie polecam taką formę i zachęcam do bycia mentorem.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Spięte poślady polskiego IT?

Jak próbowanie nowych hobby uratowało moje programistyczne życie?

Czego się nauczyłam robiąc niedoskonałe rzeczy?