Jeśli jesteś najmądrzejszą osobą w pokoju, to jak najszybciej zmień pokój!

Kiedyś chciałam odejść z IT. Przeszkadzało mi w społeczności wiele rzeczy. Ego, nadmierny sarkazm, nieustanne krytykowanie wszystkiego. Nie chciałam tu zgorzknieć, ale też nie wiedziałam jak mogę cokolwiek zmienić. Popełniałam jeden błąd. Widziałam szklankę do połowy pustą. Nie dostrzegałam rąk przychodzących z pomocą, wsparcia przy tworzeniu projektów i prezentacji, czy zwyczajnie sympatycznych ludzi. Kiedy występowałam z pierwszymi prezentacjami zapamiętywałam głównie negatywne opinie, wiadomo. Te pozytywne na pewno pochodziły od ludzi, którzy się nie znają, albo są jeszcze gorsi ode mnie, wiadomo.

Z czasem zaczęłam robić dwie rzeczy. Po pierwsze zaczęłam robić dużo i nie oglądać się na opinie innych. Słucham tych opinii i wyciągam z nich wnioski, ale nie biorę ich jakoś śmiertelnie poważnie. Po drugie, zaczęłam spotykać się z ludźmi, którzy dają mi energetycznego kopa, a nie wysysają moje siły życiowe. Przy dyskusjach o wyższości technologii X nad Y (i jej programistów) zmieniam stolik, a niewybredne komentarze puszczam mimo uszu. Dwie proste rzeczy, które zmieniły wszystko.

Okazało się, że ta branża jest pełna fantastycznych ludzi, którzy sobie pomagają. Ci ludzie dyskutują, żeby do czegoś dojść, a nie żeby coś udowodnić. Kiedy Ty traktujesz ludzi z szacunkiem, 99% odwdzięcza się tym samym. Kiedy pokażesz ludziom, że nie trzeba być przy Tobie śmiertelnie poważnym, reagują pozytywnie. Niedawno pisałam o spiętych pośladach polskiego IT. Moja rzeczywistość jest teraz bliżej tego pierwszego scenariusza.

To nie oznacza, że otaczam się ludźmi, z którymi się zgadzam, daleko mi do tego. Najbardziej lubię otaczać się ludźmi mądrzejszymi ode mnie i innymi ode mnie. Na przykład podczas wyzwania wybrałam takich mentorów, którzy mają inne doświadczenia i często bardzo inny punkt widzenia. O to właśnie chodzi w różnorodności, żebyśmy jak najbardziej różnili się między uszami.


Tylko w takim środowisku możemy się rozwijać i kwestionować stare nawyki. No i każdy z nas wie coś innego. To bardzo ułatwia pracę, bo mamy ekspertów wielu dziedzin. Kiedy czegoś nie umiesz, po prostu pytasz i jest duża szansa na to, że ktoś inny się na tym zna. Natomiast kiedy wszyscy są z tej samej grupy, to może się skończyć tak, jak historia pewnego startupu z Doliny Krzemowej, który tworzył aplikację na iPhone. Był tylko jeden problem,  wszyscy w tej firmie byli fanami Androida i gardzili produktami Apple. Muszę mówić, że ten projekt upadł?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Spięte poślady polskiego IT?

Jeden pozytywny komentarz, czyli polski koder nie ma luzu

3 rzeczy, które zmieniły moją programistyczną karierę...