Jak się uczyć, żeby się nauczyć?

 Kupujesz kolejną książkę i stawiasz na półce. Kupujesz kurs, dostajesz dostęp i postanawiasz, że zrealizujesz go, jak tylko przerobisz te, które już masz od dawna. Zbierasz materiały na dany temat, dodajesz do zakładek, kolekcjonujesz linki. Twoja lista TODO jest coraz dłuższa, a ty masz coraz większą świadomość ogromu rzeczy do nauczenia. Efekt? Paraliż i prokrastynacja, albo łykanie wiedzy wielkimi porcjami. Tak czy siak, po kilku tygodniach jesteś w jeszcze gorszym miejscu. Brzmi znajomo?

Niech pierwszy rzuci komentarzem ten, kto nigdy nie kupił na zapas materiałów szkoleniowych. To, że chcemy się dużo uczyć to dobrze. Zawsze lepiej chcieć za dużo, niż nie chcieć się rozwijać wcale. Żeby jednak uczenie się nie było dla nas przytłaczającym obowiązkiem, a stało się ekscytującą przygodą, trzeba zadbać o kilka szczegółów. 

Po pierwsze, wszystko po trochę. Jeśli w jeden dzień przeczytasz 300 stron technicznej książki, to jeśli jesteś zwykłym śmiertelnikiem, po kilku tygodniach zapomnisz większość. Wiedza musi się uleżeć, musimy wracać do tych materiałów, analizować je po kawałku. To nie znaczy, że musisz czytać od deski do deski i czas na najbardziej potrzebne tematy będzie za dwa miesiące. Wybieraj te rozdziały, które są najciekawsze i najbardziej potrzebne w danej chwili. 

Po drugie, wdrażaj. Z czasem tracimy wiedzę, która nie jest wykorzystywana. Jeśli tylko czytasz i oglądasz, a potem nic nie robisz z tą wiedzą, to ona szybko cię opuści. Dlatego najlepiej jest od razu wykorzystywać wszystko w projektach, albo chociaż dzielić się wiedzą z innymi. To nie dotyczy tylko rzeczy nowych, ale w ogóle rzeczy nieużywanych. Kiedyś pracowałam w niemieckojęzycznym projekcie. Spotkania, dokumentacja, nawet czasem kod - wszystko po niemiecku. Nawet nieźle sobie z tym radziłam, a dzisiaj ledwo umiem zamówić kawę w Monachium.


Po trzecie, korzystaj z różnorodnych materiałów. Może się zdarzyć, że coś wydaje się bardzo trudne tylko dlatego, że trafiasz na niewłaściwego mentora. Prezentacja może być poprowadzona dla ludzi, którzy uczą się inaczej niż ty, książka napisana nieprzychylnym dla ciebie językiem, a kurs poruszający temat z zupełnie nieatrakcyjnej dla ciebie strony. To nie znaczy, że masz się poddać. Poszukaj innych materiałów, zobacz jak inni tłumaczą ten temat. Może się okazać, że to wcale nie jest trudne, tylko zabierasz się za to z niewłaściwej strony.

No i nie zapominaj o tym, że nasz mózg potrzebuje odpoczynku. Wysypiaj się, daj sobie czas na nudę i nowe zadania. Czasem tkwimy ciągle w jednej półkuli i jak tylko przenosimy się do drugiej, wszystko zaczyna się układać. Jeśli zajmujesz się czymś technicznym, to daj sobie czas na kreatywność i ćwiczenie zdolności manualnych. To nie tylko cię rozwinie, ale też wniesie inną perspektywę i pozwoli odpocząć. Im bardziej się do czegoś zmuszamy, tym trudniej nam to przychodzi. Wrzuć czasem na luz.

Komentarze

  1. Cześć Olu,

    zdecydowanie zgadzam się z Tobą w powyższym wpisie, ale ważne jest żeby dużo eksperymentować.. myślę że każdy powinien "wypracować" swój sposób na naukę. Warto też mieć różne zainteresowania i przeplatać trening umysłowy tym fizycznym i na odwrót :). Na swoim blogu (którego nikt nie czyta opisałem kilka punktów, które u mnie działają - zachęcam do zaglądnięcia)

    https://epicdigitalguy.com/blog/2020/09/26/10-sposobow-na-znalezienie-flow-inspiracji-aby-uzyskac-i-zwiekszyc-umiejetnosci-w-zakresie-automatyzacji/

    Pozdrawiam,
    Kris (Epic Digital Guy)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Jak próbowanie nowych hobby uratowało moje programistyczne życie?

Nie po to skończył*m informatykę, żeby rozmawiać z ludźmi?